• Wpisów:53
  • Średnio co: 22 godziny
  • Ostatni wpis:wczoraj, 17:29
  • Licznik odwiedzin:3 661 / 51 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Obudziłam się dziś o 6:15. Nie mogłam dalej spać. Deszcz uderzał o parapet... Poleżałam do 7 rano i zmobilizowałam się wstać. Miałam jechać na zakupy do tesco. Dlaczego akurat tam? Kolejne spodnie przetarły mi się na udach, a mój tyłek mieści się tylko w spodnie z F&F :( No i udało mi się upolować jedne o rozmiar za duże, ale z przeceny i drugie jeginsy. Na próbę, bo raz miałam takie spodnie i strasznie je nie lubiłam. I kupiłam sobie jeszcze bluzę. Zastanawiałam się nad nią dość długo. Też była z przeceny, kosztowała 20 zł. Stwierdziłam, że pewnie kupiłabym sobie dziś coś słodkiego i może nie wydałabym te dokładnie 22 złote, ale jakby podsumować pieniądze wydane na słodycze w ostatnim czasie to miałabym co najmniej 5 takich bluz! Więc kupiłam! Będzie na fitness!

W domu byłam jakoś po 9, i co zrobiłam? Zrobiłam śniadanie, przebrałam się w pidżamkę i wróciłam do łóżka.





Czy to jest normalne? Pewnie, że tak!


Wracając do zakupów. Jestem z siebie DUMNA! Wiecie ile słodyczy kupiłam? Tak, *nic*. Powiem więcej, dziś jest pierwszy dzień bez słodyczy! :D


Zważyłam się tak jak planowałam wczoraj... Ten post jest tutaj: http://serdeleknadiecie.pinger.pl/m/27813202 Tak nie macie do niego dostępu. Dlaczego? Bo waga jednak mnie zaskoczyła. Śmieszne jest bo tylko o 3 kilo... Co to jest 3 kilo w porównaniu do tych 40 które mnie przybyło. No nic, racjonalnie to wiem. No ale jest mi wstyd wstyd! No ale zapisane, zaklepane. Cele chudnięcia tez ustalone. Jest ich 20 xD Trzeba cieszyć się i robić szum w koło każdego zrzuconego kilograma, w moim przypadku co drugiego bo cele są ustawione co 2 kilo... Oj ciężka i bardzo długa droga przede mną, ale wiem że to da się zrobić! Tylko trzeba naprawdę naprawdę *CHCIEĆ* :)






Tumblr jest dziwny. Wpisuje hasło lazy rainy pyjama sunday a ten mi wyskakuje z gołymi babami z cyckami na wierzchu i porno scenką na plaży. Masakra.


Jakie plany na resztę dnia? Miałam rozmawiać z mamą, ale przerwała mi pisanie tego postu, więc odhaczone. Musze jeszcze zrobić opłaty, obiad na jutro do pracy i posprzątać w kuchni i powiesić pranie.


W ogóle w temacie rodziny i mojej mamy. Chwalę się jej, ze na zakupach nie kupiłam słodyczy, że ryczałam jak głupia na tym lookbooku z strojami kąpielowymi a ta do mnie: *a w szafie posprzątałaś*.
what the fuck.
  • awatar poukladana: Trzymam kciuki! :*
  • awatar Taka sobie.: Zazdroszczę motywacji. Ja mam tak słomiany zapał i tak leniwą dupę, że aż żal :(
  • awatar maoczyzielone: Wierzę w Ciebie, bo i mi by się przydało jeszcze zrzucić pare kg, a tym bardziej nie przytyć z powrotem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 


To takie dziwne uczucie, oglądasz sobie lookbook z strojami kąpielowymi jednej z ulubionych jutuberek i nagle zaczynasz płakać... Czyli wrażliwość by Serdelek. :/


Kto mnie zna z innego bloga ten wie, że kiedyś byłam naprawdę *FIT DZIEWCZYNKĘ*. Zrzuciłam 20 kilo, chodziłam na fitness 5 razy w tygodniu, jeździłam fitness konwencję, wyciskałam na siłowni ITD. A dziś? Nadal przyjaźnię się z trenerkami. Wagowo wróciło jakieś 40 kilo... Przechodziłam przez wszystkie etapy. Byłam na siebie wściekła, czułam odrazę do samej siebie, nienawiść była tak wielka, że nie potrafiłam się spotykać z najlepszą przyjaciółką - trenerką... Po okresie ogólnego zobojętnienia wróciła znowu wściekłość... Aż przyszedł etap pogodzenia się z tym co się stało. I zaakceptowanie... Ta akceptacja nie była w pełni, ponieważ jak na treningi nie wracałam tak nie wracałam :/ Fakt, że najpierw nie mogłam bo nie miałam tej ciepłej wody w domu plus #zasraneremonty Potem, akcje z #chamordynator ITD. A teraz? Wczoraj mogłam się zmobilizować, ale... *Nie chciało mi się*.


Dziś obejrzałam ten lookbook i stwierdziłam, że naprawdę *chcę* coś zmienić. Jakbym wtedy nie przestała, jakbym nawet po nadrobieniu 10 kilo wróciła - w wadze 90 kilo miałam przebłysk powrotu do treningów to dziś wszystko wyglądałoby inaczej...


Ale... *CHCĘ* coś zmienić!


Plan jest następujący:
Dzisiaj sprzątam w domu, muszę usunąć wszelkie ślady po remoncie, ogarniam szufladę z fit-ciuchami. Segreguje te które są teraz dobre. Muszę znaleźć torbę na fitness.
Wieczorem dopijam wino... Dojadam lody...

Jutro... Ważenie? Mierzenie? Fit-zakupy!


Ojeju. #ZMIANY
  • awatar serdeleknadiecie: @Lalka Zombie: Wtorku? Czemu nie od poniedziałku?
  • awatar Lalka Zombie: ooo widze że koleżanka dojrzała do tego samego :D zaczynamy od wtorku?;>
  • awatar aphrooodite: trzymam kciuki :) powodzenia :) a filmik - lookbook - motywyujący w ch :O ja mogę się podzielić podobną historią - w zasadzie od gimnazjum wykres mojej wagi to sinusoida... Od wagi, w której czułam się wspaniale - na studniówce - dzieli mnie 38 kg :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Trawa skoszona.
Wysłane zdjęcia.
Zrobiony obiad na jutro.
Kuchnia ogarnięta.
Diety nie ma.
Treningu nie było.


Plus minus, mogę być z siebie dumna. To jedzenie i ten trening. Bosh.


Dobrze, że jutro na 9 do pracy! Ten grafik jest fajny! :D


Ten kto mnie zna z mojego poprzedniego forum, wie ze muzyka i koncerty to ważna część mojego życia. Chciałam Wam napisać, że ostatnio wygrzebałam moje płyty i słucham Indochine. Francuski zespół, który wielbiłam w liceum razem z Placebo.

ALE... Przypomniałam sobie, że w tym czasie jak nie byłam online na koncercie Placebo i zmacałam Molko bo się prawie w publikę rzucił. Ale teraz sprawdziłam i ja już o tym pisałam na tamtym blogu. #krejzija Więc rozpisywać się nie będę tylko napiszę, że nadal jestem pod wrażeniem tej zimnej rączki :D
  • awatar ` Niezależna od innych <3 .: Kiedyś byłam z koleżanka na koncercie, stałyśmy przy scenie, gdy pod koniec występował jakiś zespol i głównym śpiewającym był czarnoskóry chłopak, podchodził pod barierki i reka przelatywał po rękach publiczności, mojej koleżance udało się dotknąć go. Pamiętam do tej pory wyraźnie jak skakała z radości ;) nie ktore chwile zostaja z nami na zawsze ;)
  • awatar Moi Claudie: Czytając ten wpis przypomniałam sobie, że muszę wyciągnąć z zamrażalnika mięso na jutro :D dzięki dobra kobieto :PP
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Leniwy dzień... Plus:




A ja nie... :D


No ale za to będę kosić trawę a to prawie jak praca :(
  • awatar Kasia Minevida !: Jeszcze tylko jutro, i weekend *,* Miłego dnia życzę, pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
  • awatar aphrooodite: nie było tak źle! jeszcze tylko jutro i mamy piątuuuuunio :D
  • awatar Abstrakcyjny blog: Ehh, ja zaczynam od dziś rehabilitację, więc już mam sierpień trochę zwalony... No ale przynajmniej trochę poćwiczę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Kto był wczoraj tak głupim debilem, żeby się NAŻREĆ na noc? No kto? Zgadnijcie, kto? KTO? Tak, ja.
Zasnąć nie mogłam, a potem śniły mi się takie bzdury, że to szok... A na sam koniec jeszcze obudziłam się o 6 rano i oczy jak pięć złoty. Wiadomo koniec spania.
Wkurzyłam się bo dziś mam do pracy na 9 więc mogłam spać o 7:30 :(


Wiadomo, w pracy super wypoczęta to ja nie byłam.


Dobrze, że w pierwszej pracy koleżanka przyszła wcześniej i jak to określiłyśmy, obydwu nam się nie chce więc robimy sobie superwizje. A w drugiej pracy, jakoś minęło. No i przed 17 byłam w domu... Co nie zmienia faktu, że wyglądałam tak:






O godzinie 17 poszłam pod prysznic i nawet w pidżamkę się ubrałam...

Sama nie wiem co mnie tak męczy. Jedno, że źle spałam. Drugie, że te zakichane upały. Trzecie, to te remonty.


No ale ale ale... Człowiek zawsze może się zrelaksować i zrobić rewatch ukochanego serialu!




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Powiem tak. Dziś to wstyd nawet pisać. ;/
 

 
I: jajecznica, chleb z masłem
II: kefir
III: warzywa na patelnie z suszonymi pomidorami, grillowana pierś z kurczaka
IV: ciasteczka belvita
V: 2 plasterki sera żółtego, resztka frytek, sałatka grecka


1 x kawa + mleko
1,5 szklanki soku pomarańczowego
ok 1 litr wody
1 kieliszek wina


Niby plusem jest, że nie kupiłam nic słodkiego mimo, że byłam w sklepie... No ale jakoś szału nie ma w tym bilansie...



  • awatar little_my: Jak dla mnie nie jest źle :)
  • awatar Sorbet z Malin: Plusem na pewno jest ten litr wody także uszy do góry. Ja ciągle pije jakieś swinstwa (soki cole) nie mogę się oduczyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Dziś bilans tak bardzo zły, że nawet wstyd mi go pisać.


Aleeeee... Znalazłam naprawdę wyśmienite lody solony karmel. Ojezu.




Zdjęcie pochodzi z bloga o recenzjach jedzenia:
http://fudmaniak.blogspot.com/

Nowa praca i dieta nie idą w parze. ;/
  • awatar Ach2017: No nie, no weź na zmiłowanie, nie reklamuj lodów, ja się miałam odchudzać! :D
  • awatar Lalka Zombie: wczoraj jadłam cytrynowe z bazylią <3
  • awatar Catherine Veronique ♛: boooooże kocham te lody , mój ukochany smak <3 szkoda, że nie mogę ich jeść
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nowe godziny pracy dają mi w kość. Pomińmy, że połowa społeczeństwa ma takie godziny pracy ;)No ale ciiiiiiii...

Bilans:

I owsianka na mleku z bananem, orzechami i rodzynkami
II: grillowana pierś z kurczaka, warzywa na patelnie z koperkiem
III: Opakowanie lodów

1 x kawa + mleko
wody nie wiem ile, bo ciągle pije. już mam w sobie 1.5 litra wody.



Parę słów komentarzu...
KOCHAM masło orzechowe, a to były lody te:



Wciągłam całe lody. Tak. Całe. W ciągu jakiś 40 minut. Gdy posadziłam swoją zmęczoną dupkę na kanapie przed 'projektem lady'. Nałożyłam jedną miseczkę, zaostrzył mi się apetyt i sama nie wiedziałam dlaczego jestem głodna... Patrzcie na mój jadłospis. Już wiadomo dlaczego.... ;/ Owsianka po 7, obiad po 12... o tej 17 jak wróciłam do domu to powinnam była zjeść jakiś posiłek, a nie pudełko lodów. Masakra... ;/

Chyba jeszcze sobie coś zjem. Może kanapkę z rybką z wczoraj? Zobaczymy. A może sałatkę...


Z innej beczki, foto opakowania lodów pochodzi z tego bloga: http://natomamochote.blogspot.com/ To nie jest żadna reklama, szukałam foto żeby Wam pokazać... Spoko pomysł. Żresz słodycze i piszesz o nich na blogu xD Ciekawe czy gość skomentował moje ukochane lody z lidla :D





Dziś jestem niegodna wrzucenia fit motywacji.


EDIT.
Czar prysł. Nie sprawdziłam o czym jest ten blog. To żadne testowanie słodyczy, przepisy... Tylko przepisy... :(
  • awatar Ach2017: @little_my: Popieram! Są najlepsze! :)
  • awatar Lalka Zombie: lodożerca :D jak masz blender to rob sama lody, przepisow jest multum w necie
  • awatar little_my: pomarańczowe manhatany - uwielbiam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Noc była STRASZNA!!! Czy u Was było tak gorąco? W nocy to był kosmos. Miałam zaduch w pokoju, patrze na termometr - 24 stopnie, myślę sobie otworze okno będzie lepiej, a tu na mnie buchnęło gorące powietrze. Na termometrze było 27 stopni, ale nie wierzę. Na pewno było więcej. O godzinie 22!!! Istna masakra! Zaraz po 22 poszłam spać. O 1 nad ranem obudził mnie rzygający pies. Jakoś o 2 trzasnęły drzwi i pies na równe nogi. O 3 obudziłam się bo było mi gorąco, więc włączyłam wiatrak. O 4 wiatrak mnie obudził. #nienawidzęlata

W czasie jednej z tych pobudek rozmyślałam o tym jak to ludzie mnie denerwują tym swoim pierdoleniem o tym, że kochają lato, ale nie lubią upałów. Ludzie! Bierzecie lato takim jakim jest albo przestańcie gadać BZDURY, że kochacie lato.


Ja kocham zimę! Całą taka jaką jest! Z minus 30 na zewnątrz, z roztopami i brudnym śniegiem! Tak czy inaczej. Zimo, tęsknię...






No ale cóż. Jeszcze sobie poczekam.


No ale przejdźmy do głównego tematu dzisiejszych rozważań ;)

Znowu zapomniałam się zważyć. Biję się w pierś i zwalam winę na ciężką noc.


Bilans. Trochę porażka...


I: kanapki z serem żółtym i pomidorem
II: sałatka grecka: mix sałat, 1 i 1/2 ogórka, 3 pomidory, pół cebuli, ser feta, oliwa z oliwek. To była WIELKA micha ;)
III: miska lodów
IV: 2 kanapki z pastą makrela w pomidorach + ser biały + ketchup. Wiem, wykwitny smak
V: 3 zbędne cukierki które miałam w domu :/


1 x kawa + mleko, a w zasadzie pół tej kawy
około 2 litrów wody.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Sama nie wiem jaki tytuł... Wczoraj nie wyszło. Zważyć się zapomniałam. Z jedzeniem tez bez szału. Napisze bo pamiętam.


I: jajecznica, chleb + masło
II: batonik zbożowy. Szału nie ma, bo mówimy o tym batoniku:





III: Warzywa na patelnie, grillowana pierś z kurczaka
IV: kanapki z serem żółtym, pomidorem i ogórkiem
V: miska lodów, cydr


1 kawa + mleko
około 2 litrów wody


Jest jeden plusik. Normalnie pożarłabym całe opakowanie tych lodów. No ale mam jeszcze na dziś. xD

A no i wczoraj zważyć się zapomniałam. Zresztą dziś też ;/

  • awatar little_my: Nie przejmuj się ja właśnie pałaszuje lays cebulowe :/
  • awatar Sweety. ^: Co do tych lodów to nic się nie przejmuj, małymi kroczkami i dasz radę. Trzymam kciuki! :)
  • awatar ` Niezależna od innych <3 .: Haha, tez uwielbiam lody, a od 2 tygodni jestem na diecie i jeszcze ani jednego nie zjadłam ;) choć już były momenty, ze sięgałam do zamrażalnika, ale zdrowy rozsadek wygrał ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Dwa zaproszenia dla moich dawnych czytelniczek wysłane... Wracam w szeregi pingera niczym córa marnotrawna...

Okejka, naklejka. To dziś dojadam tą paczkę ciastek, i pizze z wczoraj... A od jutra cisnę post... No ale zacznę od tego, że się zważę. To będzie BOLAŁO :/


Jutro po pracy piszę co zjadłam, piszę ile ważę, wyznaczam cele i piszę jak było pierwszy dzień w nowej pracy!





Jak dobrze, że środa wolna...
 

 
OMÓJBOŻE! Jakieś parę miesięcy temu chciałam tutaj założyć bloga… Ale pinger ssie i mi na to nie pozwalał…

O czym będzie? O moim zmaganiu się z efektem jojo…. Swojego czasu miałam tutaj bloga, wkurzało mnie że wszyscy moi znajomi znają ten adres… Co napisałam, ze mam zły dzień to zaraz był telefon od moje mamy i: „ale co się stało” sratata. A ja po prostu byłam wkurwiona albo smutna bez większych historii i histerii na ten temat. Albo sytuacja odwrotna to mama mnie wkurwiła i nie mogłam o tym napisać, bo HALO i kolejna kłótnia…


No więc witajcie ponownie ;)